[{"fileName":"car-white2.png","zIndex":"auto"},{"fileName":"car_body_black.png","zIndex":"1"},{"fileName":"t4_body_2.png","zIndex":"2"},{"fileName":"t4_body_6.png","zIndex":"3"},{"fileName":"t4_mask_2.png","zIndex":"2"},{"fileName":"car_mask_green2.png","zIndex":"1"},{"fileName":"t4_other_1.png","zIndex":"11"},{"fileName":"t4_other_4.png","zIndex":"9"},{"fileName":"t4_other_9.png","zIndex":"5"}]

Patrycja

To ja… skorzystam z okazji i puszczę wodze fantazji! Bo z marzeń to jestem skora pisać nawet doktorat, więc jeśli pytacie mnie szczerze, to ja się chętnie Wam zwierzę. Auto z marzeń? Mam takie! Po pierwsze: niech trochę jest ptakiem! Niech lata! Bo kto mu zabroni? Takiego to nikt nie dogoni! Niech korki z góry podziwia, to byłaby magia prawdziwa… Co jeszcze? Jeszcze niech czuje, czego człek potrzebuje! Niech wiezie, gdzie myśli głowa, nim człowiek ubierze to w słowa! Samochód – telepata (i jeszcze umiałby latać…)! Dalej: niech działa na deszcze, by szybciej jeździł jeszcze! Niech go tankują opady - śniegi, ulewy i grady, żeby omijał stacje (zwłaszcza, gdy trwają wakacje!) I funkcja czwarta: szczyt marzeń! Gdy już mnie dowiezie na plażę, by zmieniał wymiar na taki… jak mają resoraki! Tu Majorette da przykład - i przyzna to każdy mężczyzna, że auto co mieści się w dłoni BEZ PROBLEMU SIĘ BRONI. Ba! Da zabawy Ci więcej, niż ten, co nie mieści się w ręce… ;)