[{"fileName":"car-white.png","zIndex":"auto"},{"fileName":"car_body_flag2.png","zIndex":"1"},{"fileName":"t6_body_3.png","zIndex":"2"},{"fileName":"t6_body_6.png","zIndex":"3"},{"fileName":"car_mask_black.png","zIndex":"1"},{"fileName":"t6_other_7.png","zIndex":"6"}]

Ewelina

Kocham jazdę samochodem. Gdy mknę przez miasto nocą, serce się raduje, o duszy nie wspominając. Uwielbiam to uczucie, kiedy mijam domy, znajome uliczki, przechodzących ludzi i nic tak naprawdę się nie liczy, jestem tylko ja i mój samochód. Jakie zatem jest wyśnione, wymarzone, przeznaczone Ewelince autko? Na pewno powinno się ciągle przeistaczać w zależności od mojego widzimisię. Kiedy zimą mam ochotę pojeździć na sankach, muszą wysunąć mu się płozy, gdy chcę ponurkować – olbrzymie płetwy, a w przypadku chęci latania – skrzydła. Idealny samochód powinien mieć tablicę na przodzie, na której mogłabym wyświetlać komunikaty innym kierowcom, takie jak: „Uśmiechnij się!”, „Dobrego dnia!”. Od razu byłoby milej, prawda? :) Warto też dziękować innym uczestnikom ruchu, więc w aucie powinny też automatycznie włączać się światła awaryjne w podzięce, kiedy to ktoś ustąpi mi na drodze. Silnik idealnego samochodu powinien uruchamiać się również bez użycia kluczyków, ponieważ nigdy nie mogę znaleźć ich w torebce. Problemem jest też uzupełnianie płynu hamulcowego, oleju silnikowego, płynu do spryskiwaczy… Najlepiej by było, gdyby zostały pominięte. Po co otwierać maskę i sprawdzać ich poziom? Strata czasu… „Skrobanie” szyb również bywa uciążliwe, dlatego też mój idealny samochód nie powinien mieć na nich szronu. Mógłby być również maksymalnie ekonomiczny i jeździć bez paliwa. Pieniądze, które miałabym wydać chociażby na LPG, wolę przeznaczyć na ulubione perfumy lub nowe szminki. Problemem bywa często parkowanie – Mordor jest tego przykładem. W związku z tym auto idealne powinno się zmniejszać – po dotarciu na miejsce po prostu schowałabym je do torebki. W przypadku zaistnienia takiej potrzeby mogłoby się powiększać, np. kiedy chciałabym przewieźć znajomych na koncert Krzysztofa Krawczyka. Istotna jest również możliwość zmiany jego koloru i modelu, o marce nie wspominając. Cudownie byłoby pojechać BMW na Pragę-Północ, Golfem na dyskotekę w remizie, a Multiplą… hmm, może jednak to przemilczę. Dobrym rozwiązaniem byłoby również to, aby zamiast warkotu silnika dało się słyszeć błogą ciszę. Jak przyjemnie żyłoby się w mieście! Mój wymarzony samochód powinien być także wyposażony w wygodne, miękkie fotele, a w jego wnętrzu zawsze chciałoby się czuć zapach świeżych kwiatów. Radio z kolei mogłoby wyczuwać mój nastrój i w zależności od sytuacji proponować Lady Pank, Sławomira czy Guns N’ Roses. Jazda autem z moich snów to kierowanie w szpilkach – kocham je nad życie i chciałabym w nich prowadzić, bez potrzeby wożenia trampek i ciągłej zmiany obuwia. Samochód mógłby być również jak SPA: kiedy chcę się poopalać i wyglądać tak, jakbym wróciła z wakacji na Malediwach, to włączam w nim funkcję „solarium” i opalenizna gwarantowana. Czasem marzy mi się masaż. Mógłby być wykonywany, kiedy wsiądę do auta i położę nogi na pedałach – stópki też zasługują na relaks. Gdy zaś dotknę kierownicy, powinny wysuwać się z niej pędzelki i malować moje paznokcie. Wyposażenie samochodu to też istotna sprawa. Obowiązkowa jest w nim lodówka (kocham jeść!!!), a obok kierownicy – magiczna skrytka z niekończącą się czekoladą. Dodatkowo jeżdżąc nim chciałabym spalać kalorie – w końcu kiedyś trzeba zmienić opony z zimowych na letnie. Kolejną funkcją mogłoby być przenoszenie w dowolne miejsce na ziemi i nie tylko. Mógłby też mieć możliwość lotu w kosmos, tak jak Tesla Elona Muska. Wehikuł czasu z piosenki Dżemu pozostaje w sferze moich marzeń, dlatego też pojazd mógłby się w niego przeistaczać. Samochód idealny czy nie, ciągle się brudzi. W razie potrzeby z bagażnika powinien wyskakiwać jakiś brunet bez koszulki i od razu zabierać się do pucowania. Ponadto auto mogłoby umożliwiać przemianę z brzydkiego kaczątka w pięknego łabędzia. Kiedy wstanę spóźniona i nie zdążę doprowadzić się do przyjemnego dla oka stanu, po wejściu do samochodu, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, powinnam stać się niezłą laską. Dodatkowo idealny pojazd to taki, na którego kierowcę wszyscy zwracają uwagę. Cudownie byłoby łapać spojrzenia facetów, przemierzając polskie szosy. Jedną z funkcji mógłby być również tryb „impreza”. Wtedy nie trzeba by było błąkać się po Mazowieckiej. Gratuluję, jeżeli dobrnąłeś do końca. O moim wymarzonym samochodzie mogłabym opowiadać godzinami! :)