[{"fileName":"car-white.png","zIndex":"auto"},{"fileName":"car_body_flag2.png","zIndex":"1"},{"fileName":"t6_body_1.png","zIndex":"2"},{"fileName":"t6_body_6.png","zIndex":"3"},{"fileName":"t6_other_3.png","zIndex":"10"},{"fileName":"t6_other_4.png","zIndex":"7"},{"fileName":"t6_other_5.png","zIndex":"5"},{"fileName":"t6_other_6.png","zIndex":"9"},{"fileName":"t6_other_10.png","zIndex":"11"},{"fileName":"t6_other_2.png","zIndex":"4"},{"fileName":"t6_other_1.png","zIndex":"8"},{"fileName":"t6_mask_3.png","zIndex":"3"}]

Paweł

Mój wymarzony samochód powinien mieć przede wszystkim donośną, błyskającą syrenę na dachu, żeby wszyscy od razu dobrze wiedzieli, że mają szybko zjeżdżać na boki, jak to się dawniej mówiło: z drogi śledzie, bo król jedzie! Wyjątkowo dobre, wytrzymałe resory, by materii gładko pokonował wszelkie opory. Jeszcze lepiej, gdyby potrafił lewitować, bo licencja pilota teraz nobilituje, a jak z góry wszystko lepiej wiedzę, to zaraz lepiej się czuję. No i koniecznie barek z kawką i mleczkiem na pokładzie wraz z mikrofalówką i prawdziwym węglowym grillem, bo nie lubię głodować, jak prowadzę albo biwakuję w podróży. W podwoziu narty wysuwane w miejsce opon na zimowe wypady w górskie rejony. W bagażniku piłka albo jeszcze lepiej dwie, bo kocham sport i haratać w gałę. Miłym akcentem byłyby lejce, gdyby się trzeba było podłączyć pod zaprzęg konny na szlaku do Morskiego Oka. Trzy składane maszty z pełnomorskimi żaglami i śruba zasilana przez potężny silnik powinna zapewniać miłe doznania na wodzie, gdyby naszła mnie ochota popływać nawet pod prąd po jakimś napotkanym akwenie, takie mam bieżące, samochodowe marzenie, a i jeszcze sobie przypomniałem, że koniecznie ma mieć odporny na zniszczenie lakier, gdyby jakiemuś zazdrośnikowi przyszła chęć na porysowanie gwoździem karoserii mojego cuda i tak na wszelki wypadek, bo licho nie śpi, porządnie przykręcane tablice rejestracyjne, gdyby się taki jeden z drugim nieuk i miłośnik darmowej benzyny nie połapał, że napędza mnie silnik na mikrofale!